Przede wszystkim muszę przyznać, że literatem nie jestem. Co prawda udało mi się cokolwiek napisać, ale traktowałem to zawsze jako przesłanie dla bliskich potomnych. To tylko przypadek, że przychylni mi ludzie z ogrodzienieckiego Domu Kultury podtrzymują mnie na duchu i nie pozwalają „zasypać gruszek w popiele”. Moje dość niezwykłe życie zawodowe powodowało zawsze chęć opisania tego co udało mi się zobaczyć i przeżyć. To tylko trzynaście krajów świata, w tymi w przeważającej części Afryka. Moja dość już zaawansowana książka pt. ,,Zakątek”, pisana jak dotąd do tak zwanej „szufladki”, może kiedyś doczeka się czytelników. Może zrobią to potomni, a może nie, bo książka jest długa i nie dla każdego odpowiednia.

Wiersze – to było coś co mnie w pewnym czasie pochłonęło. Czy jest coś piękniejszego od poezji opowiadającej o miłości? – Chociaż to też zależy od indywidualnych upodobań. Lokalny patriotyzm podpowiedział żeby pisać o czymś bliskim, o swojej miejscowości, (przecież nie takiej zwyczajnej), o gminie, o urzędach i o osiągnięciach. To też wydawało mi się za długie, mimo że podciągnięte pod satyrę. Fraszki – to jest to czym zajmuję się obecnie. Krótko, węzłowato i dobrze wycelowane. Poddaję pod ocenę z zapytaniem – czy robić to dalej?

Moim kolejnym hobby jest malowanie. Zawsze lubiłem rysować i malować. ale nigdy nie udało mi się zdobyć jakiegokolwiek wykształcenia w tym kierunku. Robiłem w życiu różne rzeczy, które zasadniczo różniły się od malarstwa. Przyszedł jednak czas kiedy na kontrakcie w Afryce, w wolnym czasie, sięgnąłem po tekturę z pudełka i ołówek. Tylko tyle miałem jak na tamten czas, ale to wystarczyło aby odnowiła się młodzieńcza pasja. Rysowałem portrety, przeważnie ze zdjęć, albo wycinałem profile twarzy kolegów. Często nosiłem w kieszonce koszuli karteczki i malutkie nożyczki. Czas minął, a pamiątki zostały i są nadal przechowywane jak relikty. Maluje, nie jestem artystą, maluje świat tak jak widzę i to co widzę. Mieszkam od zawsze w Ogrodzieńcu. To perła Jury. To jest moje miejsce na ziemi, to moje krajobrazy, to chcę zachować dla potomnych bo może takie miejsca nie pozostaną na wieczność.