Swoją przygodę z malarstwem na szkle zaczęłam jeszcze w podstawówce. Były to zajęcia plastyczne organizowane przez bibliotekę publiczną w mojej miejscowości, jednak samo malowanie zaczęło się wtedy, kiedy byłam w stanie utrzymać w ręce cokolwiek, co zostawiłoby ślad na kartce, ścianie a nawet na karoserii auta mojego taty.

Jako, że ludowe malarstwo, często „ prymitywne” ukazujące braki w rozumieniu anatomii, brył i perspektywy jest możliwe do opanowania przez hobbystów oraz początkujących amatorów sztuki, to sama odnalazłam się właśnie w tej dziedzinie. Brak warsztatu i podstaw klasycznego rysunku nadrabiam symboliką, znaczeniem oraz faktami i „smaczkami” historycznymi. Często wczytuje się w regionalne zielniki szukając motywu florystycznego, lub inspiruję się znanymi motywami w moim regionie. O różnorodności tematyki dba wyżej wymieniona biblioteka, która rok w rok organizuje konkursy właśnie malarstwa na szkle.

Moje malarstwo cieszy oczy moich najbliższych, często w scenki angażuję bliskie mi osoby przywdziewając je w góralskie stroje, w inny wiek i w inną epokę, ale sytuacje oraz emocje pozostają niezmienne. Wyjątkiem są obrazy sakralne, one powstają w ramach medytacji bądź modlitwy.